25.7.2009 - IV Iron Triatlon "eXtremalna Sobota 2009"
Relacja Marka Wojdy:
Otwieram swój zeszyt
treningowy. Pierwszy zapis: 11 maja 2009,
pozostało 74 dni
do 3,8/180/42. Tego dnia rozpocząłem przygotowania do IV eXtremalnej Soboty.
Wystarczająco dużo
czasu aby osiągnąć cel: drugi tytuł Człowieka z żelaza. Mijały dni, godziny.
Piątek, godzina 20.
Odprawa zawodników. Tomek i Jurek (organizatorzy) omawiają trasy. Noc. Szybko
zasypiam. Sobota.
Budzik. Końcowe odliczanie: 5, 4, 3, 2, 1 start. Zaczęliśmy. Każdy z zawodników
miał swoje cele. Byli
tacy, którzy przyjechali po życiówkę, niektórzy liczyli na „progres ”,
moim celem, było znaleźć się na
mecie w limicie. Zapowiadała się ostra rywalizacja w czołówce. Wyjątkowo
dosprzętowiona grupa
zawodników z Niemiec robiła wrażenie. Byłem przekonany, że w tym roku Puchar
wyjedzie z Polski,
wszak nie było w tym roku naszego najmocniejszego punktu Pana Andrzeja
Majchrzakowskiego.Cztery
pętle po 950 metrów pokonałem po 1h i 40 min. Po dobiegnięciu do strefy zmiany
zobaczyłem, że stoi
jeszcze kilka rowerów, to znak, że w wodzie jeszcze zostało kilku zawodników.
Szybka zmiana pianki
pływackiej na strój rowerowy i do przodu. Przede mną 180 km. Droga na
płn-zachód, kilka niewielkich
podjazdów i zjazdów, mijam PK2, PK3-nawrotka,PK4-kolejna nawrotka, z powrotem na
PK2. Koniec
pętli. Jeszcze dwie. Kolejna pętla. I kolejna pętla. Pozostał dojazd do
Szczecina. Zsiadam z roweru i czuję
w nogach te 180 km. Czas całkiem dobry: 6 godzin z minutami. Teraz
zaczyna się dla mnie prawdziwy
horror. Nigdy nie byłem biegaczem, a do pokonania 42 km. Już przed startem
podjąłem decyzję, że
pokonam ten dystans bardziej marszem niż biegiem. Zmiana stroju, uzupełnienie
płynów i start. Ze strefy
zmian potruchtałem do PK1. Bardzo miła obsługa punktu kontrolnego zaproponowała
bananka,
batonika, do wyboru według uznania. Podziękowałem i umówiłem się na „pojedzenie”
przy drugiej pętli.
Trasa biegowa biegła wokół jeziora Głębokiego w Szczecinie. Przed każdym z nas
perspektywa 6 pętli
wokół jeziora i jednej dodatkowej w lesie komunalnym. Po 8 godzinach wpadam na
metę, wykończony.
Jola zawiesza na mojej szyi medal, jestem przeszczęśliwy.Godzina 22:07,oznacza,
że cel został osiągnięty!
Po 16 godzinach i 1 minucie mogę głośno krzyknąc: I’m an IRONMAN!
Końcowa kwalifikacja. Puchar
zostaje w Polsce. Na pierwszym miejscu kolega z Warszawy Radek
Mieszkowski (11:22), na drugim Piotrek Śliwak (11:29) z Braniewa, trzeci Dirk
Ewert (11:43) z Lage
w Niemczech. Wyjątkowo ciasno w czołówce, tym większe gratulacje dla naszych
reprezentantów.
Puchar za największy progres otrzymał
Cezariusz Marteniak ze Szczecina, który poprawił swój czas w
stosunku do zeszłego roku o 29 minut. Gratulacje Cezariusz. Cezariusz jest
zawodnikiem, który w
eXtremalnej uczestniczy jako jeden z dwóch od pierwszej edycji. Drugi taki
zawodnik to Tomek
uligowski, jeden z pomysłodawców tego przedsięwzięcia.
Gratuluję organizatorom
wzorowego przygotowania zawodów. Wykonaliście ciężką pracę przed, w trakcie
i po zawodach. Gratuluję również wszystkim zawodnikom, którzy poddali się tej
ciężkiej próbie.
Już snuję plany na przyszły
rok. Planuję określić planowany czas ukończenia poniżej 14 godzin.
Myślę,że w 2010 roku TRZY MOLA wystawią również swoją sztafetę,może Ludka
popłynie, Kasia pojedzie
na rowerze, a Gosia pobiegnie? Liczę również na dużego Marka, wiem, że jest w
stanie zejść z czasem
poniżej 13 godzin.
Do zobaczenia za rok!
Marek Wojda